Kategoria

Lata 80. XX w.

w Lata 80. XX w.

Lata osiemdziesiąte

Lata 80-te są dla Polski szczególne. Rozpoczęły się i zakończyły wielką nadzieją na lepsze jutro. Na ich początku ruch „Solidarności”, później stan wojenny i szarobura rzeczywistość społeczna i gospodarcza nijakość. Życie na kartki. A pod koniec znów iskra światła. Okrągły stół, wybory i zmiany.

Gdy czyta się kroniki szkolne z tego okresu wydaje się, że nie dzieje się nic niezwykłego. Co roku kolejne roczniki absolwentów urządzają okolicznościowe spotkania, odbywają się przedstawienia artystyczne (w 1982 r. wrocławscy artyści wystawili w auli fragmenty opery „Wesele Figara”), trwają coroczne studniówki (w 1983 r. do zabawy przygrywała orkiestra Dolnośląskiego Okręgu Wojskowego), odbywają się zawody sportowe (m.in. zawody strzeleckie „O Srebrny Muszkiet”). Intensywnie działają: Samorząd Szkolny, ZHP, Spółdzielnia Uczniowska „Zaranie”, Polskie Towarzystwo Turystyczno-Krajoznawcze, Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, Szkolne Koło PCK, Liga Ochrony Przyrody, Szkolny Klub Sportowy i liczne koła przedmiotowe. W 1983 r. Po raz pierwszy od wielu lat na maturze zdawano obowiązkowo język obcy (zdecydowana większość – język rosyjski).

W 1984 r. wybrano Miss Roku Szkolnego, którą została Mirosława Baczkowska (kl. IV c). W październiku 1984 liceum odwiedziła grupa nauczycieli z Kurt Schlosser Oberschule w Wilsdurff (bratnie NRD), którym nasi nauczyciele złożyli rewizytę na przełomie stycznia i lutego 1984 r. W 1985 r. miało miejsce
40-lecie Liceum Ogólnokształcącego im. A. Zawadzkiego. Na adres „Milicz, ul. 22 stycznia 5” nadesłano liczne pozdrowienia, m.in. z Meksyku, Wiednia oraz Syrii. Te ostatnie przysłał absolwent szkoły – dowódca polskiego kontyngentu wojskowego w siłach zbrojnych ONZ, ppłk mgr inż. Zbigniew Łubiński. Odnoszono sukcesy na olimpiadach (m.in. biologicznej i geograficznej). W roku szkolnym 1987/1988 naukę rozpoczęły uczennice Liceum Medycznego, utworzonego w budynku liceum. Jak co roku z okazji Dnia
Edukacji Narodowej nadchodziły życzenia od Związku Socjalistycznej Młodzieży Polskiej, Związku Nauczycielstwa Polskiego, Zjednoczonego Stronnictwa Ludowego i Teatru Polskiego.

Jedynie kronikarz z wyraźnym rozmarzeniem (nie wiedzieć czemu…) pisał o studniówce w 1983 r.: „w pięknie udekorowanej auli rozchodził się niebiański zapach flaków, kiełbas, sałatek i innych frykasów”. Pierwsze zmiany możemy zaobserwować wraz z rokiem szkolnym 1988/1989. Rozpoczęły się zajęcia z informatyki. Do dyspozycji szkoły oddano pracownię z 8 zestawami komputerowymi ELWRO 800 JUNIOR. 11 listopada odbyły się obchody 70-tej rocznicy odzyskania niepodległości. W ramach uroczystości recytowano m.in. Manifest PKWN. 6 grudnia Samorząd Uczniowski zorganizował dla swych profesorów Mikołajki. W styczniu odbył się Konkurs Piosenki Radzieckiej. Wielkimi krokami nadchodziło nowe.

w Absolwenci, Lata 80. XX w., Wywiady

Marek Bukowski

Aktor filmowy i teatralny, reżyser, scenarzysta i producent. Urodzony w 1969 roku w Miliczu, maturę w I LO zdał w 1988 r., a w 1992 r. ukończył PWST w Krakowie. W 1991 r. na Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni otrzymał nagrodę za pierwszoplanową rolę męską w filmie Nad rzeką, której nie ma. W 1995 r. uhonorowany nagrodą im. Zbyszka Cybulskiego. W 1993 i 1994 r. nagrodzony Telekamerą w kategorii Aktor za rolę Piotra Gawryły w serialu Na dobre i na złe. Stworzył ciekawe kreacje w filmach: Kawalerskie życie na obczyźnie (1992), Pożegnanie z Marią (1993), Nocne graffiti (1996), w serialu Dom (1996-2000) czy w filmie 1920. Wojna i miłość (2010). Obecnie można oglądać go na ekranie w popularnym serialu Leśniczówka.

Oto, co powiedział o dawnej Szkole w krótkim wywiadzie w 2012 roku:

Czy nauka w I LO miała jakikolwiek wpływ na decyzję o wyborze
szkoły teatralnej i Pana aktorskiej kariery? Jak Pan wspomina tamten
okres w swoim życiu?

Liceum Ogólnokształcące w Miliczu wspominam zawsze jak najlepiej
– to jeden z najszczęśliwszych okresów w moim życiu. Osoby, które spotkałem w tamtym czasie, miały na mnie i moje życiowe wybory ogromny, bardzo pozytywny wpływ. Mam na myśli głównie przyjaźnie
z tamtego okresu – to one mnie ukształtowały.

Oczywiście trudno dziś wymieniać nazwiska kolegów i przyjaciół z liceum, bo byłoby ich bardzo dużo. Często były to naprawdę wielkie przyjaźnie
i bardzo ubolewam, że się urwały. Z perspektywy lat i doświadczeń mogę
z całą pewnością powiedzieć, że byli i na pewno są to wyjątkowi ludzie. Niestety, nie utrzymuję już dziś żadnych kontaktów ze szkolnymi kolegami z LO. W mniejszym stopniu na wybór mojej życiowej drogi mieli wpływ pedagodzy. Z całym szacunkiem dla nauczycieli, nigdy nie lubiłem szkoły w klasycznym rozumieniu, preferowałem raczej to, co działo się między zajęciami lub po nich. Do dziś nie wiem, jakim cudem na maturze zdałem matematykę, i na zawsze pozostanie to dla mnie wielką zagadką. Pamiętam jednak, że byłem supergrzecznym uczniem, zwłaszcza jeśli brać pod uwagę dzisiejsze standardy zachowań młodzieży.

Gdy tak patrzę wstecz, trudno mi powiedzieć, czy już w czasach liceum zdawałem sobie sprawę z tego, jaką wybiorę drogę życiową. Mój aktorski talent, jeśli rzeczywiście takowy posiadam, objawił się zupełnie niespodziewanie dla mnie samego, nie wiadomo dlaczego i kiedy. Czyli jednym słowem: przeznaczenie. Czasy I LO w Miliczu natomiast kojarzą mi się głównie z radykalną zmianą sposobu myślenia o życiu i o planach na nie. To naprawdę był prawdziwy przełom. Dlatego zawsze chętnie wracam myślami do tamtych czasów, a większość wspomnień to wspomnienia bardzo miłe.

Niestety, dzisiaj bardzo rzadko przyjeżdżam do Milicza, głównie po to, by
odwiedzić moją mamę. Cóż, moja praca zawodowa pochłania bardzo dużo
czasu i dlatego nie jestem w rodzinnym mieście tak często, jakbym chciał.

Rozmawiała
Małgorzata Czapczyńska

Źródło: publikacja Moje Zielone Liceum

Zamknij